Gonię dni, uciekają mi miedzy palcami. Codziennie budzę się i wiem, że jestem już w tyle za czasem. To irytujące, dopiero był poniedziałek, dziś piątek... gdzie reszta tygodnia? Pamiętam gdy będąc mala dziewczynka z utęsknieniem czekałam świąt, dni były jak tygodnie.. dziś.. mam wrażenie, że gdy jutro wstanę, to przywita mnie początek grudnia. Może ten czas postanowił pobawić się ze mną w berka... głupi pomysł.. ja dostaje zadyszki, a on nadal śmieje mi się w nos chowając się za kolejnym tygodniem. Nie wyrabiam, tyle pracy a ja w lesie, gdyby tak ktoś miał na sprzedaż dodatkowe 5 godzin na dobę... dobrze zapłacę...
Poczyniłam, cztery komplety ptaszków, jeden rocznicowy i trzy świąteczne. Kilkanaście serduszek (zawieszek na choinkę)......
Ktoś dotrwał do końca zdjęć... tak hurtowo wyszło ;)
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wszystkie ciepłe słowa :)