Jesień w całej swej rozciągłości zagościła na wyspach. Zimne poranki, deszczowe dni i ten zapach dymu z kominków wieczorami. Ubrana w gruby bezrękawnik z kapturem i w kaloszach co rano biegnę z dziewczynkami do szkoły, a później cały dzień dla mnie. Pomyślicie,wyrodna matka, ale tak mnie cieszą te godziny samotności. Mam czas na prace, mam czas na spotkania z przyjaciółmi i może spontaniczny wypad z mężem na lunch...
Zuza dziś pierwszy dzień w ramach zajęć szkolnych pojechała do szkoły jeździeckiej, szybka relacja nauczycielki: było fantastycznie, Zuza w swoim żywiole!
Asia nie może się doczekać na zajęcia z gimnastyki... jak nic to dziecko kiedyś cyrkowcem zostanie ;)
Wróciła mi wena na prace, postanowiłam zabrać się za coś większego, oceńcie sami:
tak witrynka wyglądała przed przemiana
Wzięło mnie na przetwory zimowe, sałatka słodko - kwaśno - ostra
Teraz będę się chwalić. Niedawno z Beatka z http://aniolicalareszta.blogspot.co.uk/ zorganizowałyśmy sobie prywatna wymianke. Ja wysłałam jej plik serwetek do decoupage a ona dla mnie przygotowała takie cudeńka
Zapraszam wszystkich na bloga Beaty, cudeńka dziewczyna tworzy i naprawdę warto do niej zaglądać :)
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie i dziękuję za przemiłe komentarze :)