Witam wszystkich serdecznie. Czas mnie goni, do kiermaszu i pokazu u mnie w domu zostało kilka dni. Blog kurzem porasta a ja w ciągłym biegu. Tak więc pokrótce starsze prace, świąteczne opublikuję już w przyszłym tygodniu.
Taca i chlebak na prezent ślubny:
Konik.... jaki jest każdy widzi ;)
Sala weselna i dodatki (bukiet, dekoracja samochodu itd...):
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dekoracje weselne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dekoracje weselne. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 12 listopada 2012
poniedziałek, 25 czerwca 2012
Wracam do rzeczywistości :))
Witam wszystkich bardzo serdecznie, miło mi poznać nowe obserwatorki. Dziękuję za ciepłe słowa i pochwały, to dla mnie bardzo ważne i motywujące.
Wracam po urlopie do rzeczywistości... bolesny to powrót, bo temperatury w ojczyźnie nas rozpieszczały a tu.... szkoda gadać.
Działo się dużo, dwa wesela, cala rodzina w komplecie, było gwarno i radośnie, aż się łezka w oku kreci na same wspomnienia. Teraz znowu sami z dala od tych najbliższych.
Nie myślcie sobie, że tylko leżałam plackiem na leżaku, co to to nie. Miałam ręce pełne pracy a , że to raca przyjemna to nawet trud nieodczuwalny. Przygotowałam dwie sale weselne, choć sala to duże słowo...to były namioty.
Przed samym urlopem bawiłam się w decoupage, po raz pierwszy ze spękaniami na większą skale.
Ale po kolei ;). Na pierwszy rzut idzie chlebak i taca w maki:
kolejna taca, już w zupełnie innym stylu
W pocie czoła ;) , pierwsze przyjecie weselne
wesele numer dwa:
bukiet młodej i świadkowej:
moje córcie druhenkami ;):
ja ze swoja polowa (tak na koniec już tego długiego posta)
Cały czas jeszcze wiszę zaległe wywiązanie się z warunków wyróżnienia i solennie przyrzekam w następnym poście to zrobić :). Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie :)
Wracam po urlopie do rzeczywistości... bolesny to powrót, bo temperatury w ojczyźnie nas rozpieszczały a tu.... szkoda gadać.
Działo się dużo, dwa wesela, cala rodzina w komplecie, było gwarno i radośnie, aż się łezka w oku kreci na same wspomnienia. Teraz znowu sami z dala od tych najbliższych.
Nie myślcie sobie, że tylko leżałam plackiem na leżaku, co to to nie. Miałam ręce pełne pracy a , że to raca przyjemna to nawet trud nieodczuwalny. Przygotowałam dwie sale weselne, choć sala to duże słowo...to były namioty.
Przed samym urlopem bawiłam się w decoupage, po raz pierwszy ze spękaniami na większą skale.
Ale po kolei ;). Na pierwszy rzut idzie chlebak i taca w maki:
kolejna taca, już w zupełnie innym stylu
W pocie czoła ;) , pierwsze przyjecie weselne
wesele numer dwa:
bukiet młodej i świadkowej:
moje córcie druhenkami ;):
ja ze swoja polowa (tak na koniec już tego długiego posta)
Cały czas jeszcze wiszę zaległe wywiązanie się z warunków wyróżnienia i solennie przyrzekam w następnym poście to zrobić :). Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
