Dziękuję wszystkim za komentarza u mnie pozostawione. Dziękuję, że mnie odwiedzacie, to bardzo motywuje :)
Ostatnio zaniedbałam Was mocno, nie, nie ... nie leniłam się. Postanowiliśmy trochę odświeżyć mieszkanie a jak wiadomo, malowanie to nie robota na jeden czy dwa dni. Salon i kuchnia dostały nowe kolory na ściany. Kuchnia przygarnęła krzesełko i wreszcie doczekała się chlebaka.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą meble. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą meble. Pokaż wszystkie posty
środa, 22 maja 2013
piątek, 19 kwietnia 2013
Szafka ;)
Witam wszystkich serdecznie i dziękuję za tyle miłych komentarzy :))
Tak to jest, każdy potrzebuje resetu, chwili dla siebie by złapać oddech i dystans... teraz już wiecie jak mój restart wygląda ;)
Zaniedbałam się robótkowo, może to wina dość ospałej wiosny a może zwyczajnie brak mi ostatnio weny. Czas tak szybko leci a tu domem trzeba się zając, patio odchwaścić, posadzić kwiatki, dziewczynki też swoje potrzeby mają.
Od dawna stała sobie ta szafka w garażu i czekała na swoją kolej. Oczyszczenie jej było nie lada wyzwaniem przy wietrze jaki ostatnimi czasy szaleje w UK. Doczekała się jednak a ja nareszcie mam poukładane wszystkie nasze szale, czapki, przepaski i tym podobne dodatki.
Tak to jest, każdy potrzebuje resetu, chwili dla siebie by złapać oddech i dystans... teraz już wiecie jak mój restart wygląda ;)
Zaniedbałam się robótkowo, może to wina dość ospałej wiosny a może zwyczajnie brak mi ostatnio weny. Czas tak szybko leci a tu domem trzeba się zając, patio odchwaścić, posadzić kwiatki, dziewczynki też swoje potrzeby mają.
Od dawna stała sobie ta szafka w garażu i czekała na swoją kolej. Oczyszczenie jej było nie lada wyzwaniem przy wietrze jaki ostatnimi czasy szaleje w UK. Doczekała się jednak a ja nareszcie mam poukładane wszystkie nasze szale, czapki, przepaski i tym podobne dodatki.
czwartek, 10 stycznia 2013
Koniec lenistwa ;)
Witam wszystkich bardzo serdecznie :), dziękuję za życzenia noworoczne i za Waszą nieustającą obecność na moim blogu.
Okres świąt miną tak szybko, wszystko co dobre szybko się kończy i pora zakasać rękawy i wracać do pracy. Dzieci wróciły do szkoły (to akurat mnie cieszy, bo nareszcie w domu zagościła też cisza ;) ).
Ja jeszcze leniwie, planuję, przeglądam gazety i porządkuje dom z świątecznych dekoracji. Nie jest mi jednak śpieszno do wiosennych akcentów. Podobno najbliższy tydzień ma być mroźny na wyspach, więc zima pełną parą. Lubię te chwile, gdy można otulić się ciepłym kocem popijając herbatę a za oknem panoszy się mróz. Brakuje mi tu polskiej zimy, takiej prawdziwej ze śniegiem, lepieniem igloo, wojny śnieżkowej.
Do rzeczy Izo, do rzeczy... nie będę się tu rozpisywać wspomnieniami, bo w melancholię popadnę ;).
Pochwalę się wam dziś moim nowym-starym mebelkiem. Stało sobie to cudo gdzieś pod cała masą gratów w garażu. Ja żyłam w nieświadomości i przeszukiwałam strony w internecie za biblioteczką, niewiedząc jaki skarb się skrywa tuż obok. Pod grubą warstwą kurzu i paskudnie błyszczącego się lakieru chował się mój wymarzony mebel. Za cienka byłam fizycznie do w pełni samodzielnej renowacji... tu był potrzebny ciężki sprzęt, nawet tarcze zdzierające pękały. Przy ogromnej pomocy szwagra, mebel wygląda teraz rewelacyjnie.... (dla mnie wygląda rewelacyjnie :)):
Na koniec posta poczęstuję Was odrobiną słodkości, wszak zima nadal trwa i nikt kalorii nie liczy ;)
Okres świąt miną tak szybko, wszystko co dobre szybko się kończy i pora zakasać rękawy i wracać do pracy. Dzieci wróciły do szkoły (to akurat mnie cieszy, bo nareszcie w domu zagościła też cisza ;) ).
Ja jeszcze leniwie, planuję, przeglądam gazety i porządkuje dom z świątecznych dekoracji. Nie jest mi jednak śpieszno do wiosennych akcentów. Podobno najbliższy tydzień ma być mroźny na wyspach, więc zima pełną parą. Lubię te chwile, gdy można otulić się ciepłym kocem popijając herbatę a za oknem panoszy się mróz. Brakuje mi tu polskiej zimy, takiej prawdziwej ze śniegiem, lepieniem igloo, wojny śnieżkowej.
Do rzeczy Izo, do rzeczy... nie będę się tu rozpisywać wspomnieniami, bo w melancholię popadnę ;).
Pochwalę się wam dziś moim nowym-starym mebelkiem. Stało sobie to cudo gdzieś pod cała masą gratów w garażu. Ja żyłam w nieświadomości i przeszukiwałam strony w internecie za biblioteczką, niewiedząc jaki skarb się skrywa tuż obok. Pod grubą warstwą kurzu i paskudnie błyszczącego się lakieru chował się mój wymarzony mebel. Za cienka byłam fizycznie do w pełni samodzielnej renowacji... tu był potrzebny ciężki sprzęt, nawet tarcze zdzierające pękały. Przy ogromnej pomocy szwagra, mebel wygląda teraz rewelacyjnie.... (dla mnie wygląda rewelacyjnie :)):
Na koniec posta poczęstuję Was odrobiną słodkości, wszak zima nadal trwa i nikt kalorii nie liczy ;)
ale gdyby ktoś jednak liczył te kalorie, to polecam spacer:
piątek, 23 listopada 2012
Sekretarzyk :)
Czy marzycie czasami o czymś obsesyjnie? Ja miałam tak z sekretarzykiem, tęsknie spoglądałam w witryny antykwariatów, z zazdrością oglądałam blogi gdzie taki mebel prezentowano. Aż wreszcie, trochę przypadkiem znalazłam. Przerobiłam i tylko brakuje mi uchwytów, które dopełniłyby całości.
Sekretarzyk:
Przed przemianą:
Dziękuję wszystkim za komentarze i wszystkie miłe słowa. Jesteście niesamowici :)
Sekretarzyk:
Przed przemianą:
Dziękuję wszystkim za komentarze i wszystkie miłe słowa. Jesteście niesamowici :)
środa, 19 września 2012
Wracają chęci do pracy
Jesień w całej swej rozciągłości zagościła na wyspach. Zimne poranki, deszczowe dni i ten zapach dymu z kominków wieczorami. Ubrana w gruby bezrękawnik z kapturem i w kaloszach co rano biegnę z dziewczynkami do szkoły, a później cały dzień dla mnie. Pomyślicie,wyrodna matka, ale tak mnie cieszą te godziny samotności. Mam czas na prace, mam czas na spotkania z przyjaciółmi i może spontaniczny wypad z mężem na lunch...
Zuza dziś pierwszy dzień w ramach zajęć szkolnych pojechała do szkoły jeździeckiej, szybka relacja nauczycielki: było fantastycznie, Zuza w swoim żywiole!
Asia nie może się doczekać na zajęcia z gimnastyki... jak nic to dziecko kiedyś cyrkowcem zostanie ;)
Wróciła mi wena na prace, postanowiłam zabrać się za coś większego, oceńcie sami:
tak witrynka wyglądała przed przemiana
Wzięło mnie na przetwory zimowe, sałatka słodko - kwaśno - ostra
Teraz będę się chwalić. Niedawno z Beatka z http://aniolicalareszta.blogspot.co.uk/ zorganizowałyśmy sobie prywatna wymianke. Ja wysłałam jej plik serwetek do decoupage a ona dla mnie przygotowała takie cudeńka
Zapraszam wszystkich na bloga Beaty, cudeńka dziewczyna tworzy i naprawdę warto do niej zaglądać :)
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie i dziękuję za przemiłe komentarze :)
Zuza dziś pierwszy dzień w ramach zajęć szkolnych pojechała do szkoły jeździeckiej, szybka relacja nauczycielki: było fantastycznie, Zuza w swoim żywiole!
Asia nie może się doczekać na zajęcia z gimnastyki... jak nic to dziecko kiedyś cyrkowcem zostanie ;)
Wróciła mi wena na prace, postanowiłam zabrać się za coś większego, oceńcie sami:
tak witrynka wyglądała przed przemiana
Wzięło mnie na przetwory zimowe, sałatka słodko - kwaśno - ostra
Teraz będę się chwalić. Niedawno z Beatka z http://aniolicalareszta.blogspot.co.uk/ zorganizowałyśmy sobie prywatna wymianke. Ja wysłałam jej plik serwetek do decoupage a ona dla mnie przygotowała takie cudeńka
Zapraszam wszystkich na bloga Beaty, cudeńka dziewczyna tworzy i naprawdę warto do niej zaglądać :)
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie i dziękuję za przemiłe komentarze :)
czwartek, 16 sierpnia 2012
Krzesło :)
Witam wszystkich bardzo serdecznie, dziękuję za wszystkie komentarze pod ostatnim postem i za Wasza obecność na moim blogu :)
Postanowiłam spróbować czegoś nowego i... większego. Moze porwałam się z motyką na słonce, ale gdy dostałam od koleżanki trzy stare krzesła to musiałam je przerobić. Tak więc ruszyłam z robotą.. o matko ile to pracy. Ścierałam lakier, czyściłam ,zrywałam stary materiał i walczyłam z zerdzewiałymi zszywkami. Później okazało się, że naciągnąć nowy materiał na krzesło to nie takie proste jak mi się wydawało na początku. Tak więc z trzema zawiniętymi plastrem palcami (od takera) i poklejonym ubraniem od kleju na gorąco, przedstawiam Wam efekt mojej pracy ;)
a tak wyglądało krzesło przed moją ingerencją:
Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Iza :)
Postanowiłam spróbować czegoś nowego i... większego. Moze porwałam się z motyką na słonce, ale gdy dostałam od koleżanki trzy stare krzesła to musiałam je przerobić. Tak więc ruszyłam z robotą.. o matko ile to pracy. Ścierałam lakier, czyściłam ,zrywałam stary materiał i walczyłam z zerdzewiałymi zszywkami. Później okazało się, że naciągnąć nowy materiał na krzesło to nie takie proste jak mi się wydawało na początku. Tak więc z trzema zawiniętymi plastrem palcami (od takera) i poklejonym ubraniem od kleju na gorąco, przedstawiam Wam efekt mojej pracy ;)
a tak wyglądało krzesło przed moją ingerencją:
Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Iza :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
