niedziela, 10 listopada 2013

o pewnych bilbordach i o pewnej matce historyjka krótka...












Kochani moi czytelnicy, ja wiem, że to nie jest blog poświęcony mojej córce (choć kilka razy coś tam o niej przebąknęłam), ale ja już dłużej siedzieć cicho nie mogę, nie potrafię i nie chcę. Od kilku dni na ulicach polskich miast zawisły bilbordy tej treści jak powyżej (oraz podobne więcej, o TU). Wydawało mi się kiedyś, że jestem osobą inteligentną, że umiem czytać między wierszami, że rozumiem ludzkie intencje i tak zwane ukryte dno... niestety, wychodzi na to, że jestem ciemna masa bez pojęcia, że mam stereotypowe myślenie, gdyż po przeczytaniu tego hasła rzuciły się na mnie słowa: twoje dziecko jest jak ta plama na naszym pięknym i białym społeczeństwie.

czwartek, 3 października 2013

Jak stare wino...








Jak stare wino....
z wiekiem mocy nabiera,
dojrzewa.
a pewnej jesieni, młodzi, roześmiani
a pewnej jesieni, za dłonie się chwycili
a pewnej jesieni, czas się zatrzymał
a pewnej jesieni, chłopak i dziewczyna
a pewnej jesieni, wszystko się zaczęło

środa, 25 września 2013

Jesień idzie... nie ma rady na to :)









Kolejna jesień, kolejny rok za nami. Kolejne zmarszczki i o matko siwe włosy też już się pojawiają. A pewnej jesieni 9 lat temu do góry nogami obrócił się nasz świat. Radość zastąpił lęk i niepewność dnia jutrzejszego. Jednak z dnia na dzień słońce świeciło coraz mocniej i mocniej, by po wielu latach dać nam przepiękną zorzę, która zachwyci nawet najbardziej zatwardziałe serce.

czwartek, 25 lipca 2013

Wakacje i zapach lawendy ...







Dzisiaj oficjalnie moje córeczki rozpoczęły wakacje. Oczywiście z racji tego, że budzik rano nie dzwonił, obie jak skowronki, radosne i pełne energii wstały o nieprzyzwoicie wczesnej godzinie.
Plan jest taki, dwa tygodnie na lenistwo w domu, dwa tygodnie u babci w Polsce i dwa tygodnie zwiedzania Anglii, biwakowania i beztroski. Dziewczynki leniuchowanie rozpoczęły a ja zbieram tak zwane plony i zapasy na jesień. Lawenda już schnie, powstaną z niej pięknie pachnące zawieszki do szaf.

piątek, 12 lipca 2013

Lato, lato wszędzie......









Nareszcie i nam dane jest cieszyć się słońcem... i to jakim :))). Temperatury iście hiszpańskie na wyspach zagościły. Nabieramy kolorów i ładujemy akumulatory, robimy zapasy tej energii na deszczowe angielskie dni ;) .....a tfu tfu z tym deszczem przez lewe ramię.

środa, 26 czerwca 2013

w świecie różu i spineczek....





Dlaczego One tak szybko rosną? Gdzie te niekończące się buziaki wieczorem.. rano. Już nie ściska tak mocno za szyję, już nie chce iść za rękę chodnikiem,...... już nie całuj tyle pod szkołą... pa ... i pobiegła. Lalki  zniknęły... to dzieciowe, niech Aśka zabiera do siebie i kiedy pomalujesz mi pokój, ja nie chcę kwiatów i baletnicy. Ta mniejsza krzyczy .. patrz ile dziś urosłam.. już dorosła jestem?

poniedziałek, 17 czerwca 2013

W pogoni za .....snem








Kolekcjonować ich sny, pakować w pudełka, zaglądać i lecieć gdzieś wysoko. Skakać po cukrowej piance, gonić jednorożca. O czym śnią dzieci, gdzie odpływają gdy słońce chowa się za horyzontem a półmrok ogarnia dom? Asia kurczowo przytula ukochaną owieczkę, Zuza w pozycji szpagatu z głową pod kołdrą a nogami rozstrzelonymi przez całe łóżko. Jedna miewa koszmarki że na owieczkę ktoś czyha, druga przez sen liczy książki czy aby żaden chochlik jej ich nie podkrada?

piątek, 7 czerwca 2013

Lęk... codzienność matki








Nikt nie może być pewny jutra, dziś świeci słońce, ciasto pachnie na stole a jutro? Jutro dopiero nadejdzie i przyniesie co ma dla nas przygotowane. Nie zawsze będzie to kolejny piękny dzień, bez większych trosk i bolączek.
Matka każdego wieczora układa dziecko do snu, czyta mu bajki,  rysuje tęczę nad głową, przytula i składa ręce do modlitwy... chroń je, strzeż, daj nam cieszyć się kolejnym dniem.

czwartek, 6 czerwca 2013

Z pamiętnika alergika...

Każdy czeka na słońce, ciepło.. czeka, aż drzewa zakwitną. Ja tez co roku na to czekam i co roku z nadzieją... może tym razem będzie inaczej, może tym razem będzie mi dane cieszyć się tym wszystkim. Naiwna ja.
Na wyspy zawitało lato, jest naprawdę pięknie a kolory dodają energii. Dzieci bezustannie domagają się wycieczek, atrakcji na świeżym powietrzu. Pakują plecaki, wiaderka, łopatki, wygodne buty a matka?... matka pakuje tabletki, syropy, blokery i kolejne tabletki i wszystkim na zapas się szprycuje, nadaremno, bo przyroda i tak ją dopada, boleśnie niestety.
Przekichane ma alergik pokarmowy, ciężkie życie ma ten wziewny... a co ma powiedzieć taki który na oba zestawy się łapie?
No i ja właśnie takie dziwadło jestem, z jednej strony niecierpliwie czekające na słońce a z drugiej wszelkimi sposobami się przed nim broniące. Najgorzej gdy kilka alergenów oddziałuje jednocześnie a człowiek zmienia się w potworka z wysypką na buzi z kaszlem, który dusi.

Mimo to wszystko ciesze się i każdą wolną chwilę staramy się umilić dzieciom wędrówkami.
Lato zawitało też na mój kuchenny parapet i zdaje się, że cytrusom się spodobało nowe mieszkanko


środa, 22 maja 2013

trochę tego będzie ;)

Dziękuję wszystkim za komentarza u mnie pozostawione. Dziękuję, że mnie odwiedzacie, to bardzo motywuje :)

Ostatnio zaniedbałam Was mocno, nie, nie ... nie leniłam się. Postanowiliśmy trochę odświeżyć mieszkanie a jak wiadomo, malowanie to nie robota na jeden czy dwa dni.  Salon i kuchnia dostały nowe kolory na ściany. Kuchnia przygarnęła krzesełko i wreszcie doczekała się chlebaka.


wtorek, 21 maja 2013

...a to było tak..

zdenerwowana do granic możliwości matka, nic nie robiące sobie z tego zamieszania dzieci. Dom ludzi. Dziadek, dwie ciocie i dwóch wujków. Przygotowania, torty, obiady, kwiaty do Kościoła.... i nadszedł ten dzień.
Moja duża już córka miała swoje święto, Pierwsza Komunia.... ale jestem dumna :).
Może uśmiechnie się ktoś pod nosem i powie a co to za problem, 8/9cio latki mają Komunię.... a figa. Rodzice takich dzieciaczków jak moja Zuza, niejednokrotnie ze zdumieniem na twarzy słyszą słowa... słowa przykre, okrutne... bo dziecko nie godne, nie rozumie, za głęboko upośledzone. My mieliśmy dużo szczęścia i rewelacyjnego proboszcza.
Ale dość już tego mojego gadania, mała fotorelacja specjalnie dla Was kochani: