środa, 29 stycznia 2014

Bo ja pochodzę z Gadacji.... ;)







Mamo, bo ja pochodzę z Gadacji, powiedziała Asia, której buzia nigdy się nie zamyka. Mamo chodź do Gadacji... i siadamy wszyscy przy naszym okrągłym stole i ....gadamy.
Gadamy o wszystkim, niejednokrotnie gubiąc wątek, przekrzykując jeden drugiego opowiadamy, czytamy, wymyślamy.

piątek, 24 stycznia 2014

Lalka dla Asi







Zauważyliście zapewne, że mało mnie na blogu. Sama nie wiem co się dzieje, ale jakoś tak brak mi motywacji, chęci. Ostatnio naprawdę sporo nowych blogów poznałam, przepiękne zdjęcia, cudowne wytworki. Zaczęłam się zastanawiać po co ten mój w ogóle istnieje. Gdy zaczynałam go pisać, to nie było tak tłoczno w blogowym świecie. Teraz każdy prowadzi bloga.... a ja nie jestem konkurencyjna, nie umiem walczyć o widza.

niedziela, 22 grudnia 2013

Jest taki dzień... zwykły dzień..






Jest taki dzień ... otulony światłem świec, ciepłem domu, śmiechem dzieci. Dzień, który pachnie makiem i bakaliami, barszczem i grzybami. Jest taki dzień kiedy wszystko zwalnia, zamyśla się, zmienia.

czwartek, 12 grudnia 2013

pierniczymy... czyli przepis na pierniczki ;)






Piernik należy do najstarszych ciast a wywodzi się od miodowników czyli dużych miodowych bochnów chleba. Wyróżnia się ciemną barwą, słodkim smakiem i aromatem przypraw korzennych. W XVIII wieku popularne było powiedzenie: „Kto nie pija gorzałki i od niej umyka, Ten słodkiego nie godzien kosztować piernika”.

sobota, 7 grudnia 2013

List do św. Mikołaja







Gdy byłam małą dziewczynką to grudzień był dla mnie jak bajka. Gdy byłam małą dziewczynką, wierzyłam w bajki, baśnie w smoki, księżniczki i ... Mikołaja. Gdy ja byłam małą dziewczynką, to zasnąć nie mogłam piątego grudnia, bo w nocy miał przyjść pewien brodaty jegomość i wsunąć mały podarek pod poduszkę.

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Zapiski stanu.... odmiennego ;)







Jestem nieobecna, zaspana, smutna, radosna, rozmarzona, zabiegana.... jestem taka sama i inna jednoczenie. Przeglądam blogi, czytam książki, bawię i uczę się z dziećmi, rozmawiam z mężem. Żyję dniem, nie oceniam innych i tylko pytania w głowie czasami mam może naiwne.
Dlaczego w ludziach jest tyle złości, jak łatwo przychodzi krytyka, drwina, zazdrość? Czy ja jestem lepsza od jakiegoś tam Kowalskiego, bo mam to czy to? bo dziecko nad wyraz mądre a te nierozgarnięte poziom klasy zaniżają.. jak im nie wstyd? Ja ciężko haruję a tamten chwali się drogim gadżetem, jak on śmie?......... Bolą mnie takie słowa, gdzie podziała się nasza empatia?

niedziela, 10 listopada 2013

o pewnych bilbordach i o pewnej matce historyjka krótka...












Kochani moi czytelnicy, ja wiem, że to nie jest blog poświęcony mojej córce (choć kilka razy coś tam o niej przebąknęłam), ale ja już dłużej siedzieć cicho nie mogę, nie potrafię i nie chcę. Od kilku dni na ulicach polskich miast zawisły bilbordy tej treści jak powyżej (oraz podobne więcej, o TU). Wydawało mi się kiedyś, że jestem osobą inteligentną, że umiem czytać między wierszami, że rozumiem ludzkie intencje i tak zwane ukryte dno... niestety, wychodzi na to, że jestem ciemna masa bez pojęcia, że mam stereotypowe myślenie, gdyż po przeczytaniu tego hasła rzuciły się na mnie słowa: twoje dziecko jest jak ta plama na naszym pięknym i białym społeczeństwie.

czwartek, 3 października 2013

Jak stare wino...








Jak stare wino....
z wiekiem mocy nabiera,
dojrzewa.
a pewnej jesieni, młodzi, roześmiani
a pewnej jesieni, za dłonie się chwycili
a pewnej jesieni, czas się zatrzymał
a pewnej jesieni, chłopak i dziewczyna
a pewnej jesieni, wszystko się zaczęło

środa, 25 września 2013

Jesień idzie... nie ma rady na to :)









Kolejna jesień, kolejny rok za nami. Kolejne zmarszczki i o matko siwe włosy też już się pojawiają. A pewnej jesieni 9 lat temu do góry nogami obrócił się nasz świat. Radość zastąpił lęk i niepewność dnia jutrzejszego. Jednak z dnia na dzień słońce świeciło coraz mocniej i mocniej, by po wielu latach dać nam przepiękną zorzę, która zachwyci nawet najbardziej zatwardziałe serce.

czwartek, 25 lipca 2013

Wakacje i zapach lawendy ...







Dzisiaj oficjalnie moje córeczki rozpoczęły wakacje. Oczywiście z racji tego, że budzik rano nie dzwonił, obie jak skowronki, radosne i pełne energii wstały o nieprzyzwoicie wczesnej godzinie.
Plan jest taki, dwa tygodnie na lenistwo w domu, dwa tygodnie u babci w Polsce i dwa tygodnie zwiedzania Anglii, biwakowania i beztroski. Dziewczynki leniuchowanie rozpoczęły a ja zbieram tak zwane plony i zapasy na jesień. Lawenda już schnie, powstaną z niej pięknie pachnące zawieszki do szaf.

piątek, 12 lipca 2013

Lato, lato wszędzie......









Nareszcie i nam dane jest cieszyć się słońcem... i to jakim :))). Temperatury iście hiszpańskie na wyspach zagościły. Nabieramy kolorów i ładujemy akumulatory, robimy zapasy tej energii na deszczowe angielskie dni ;) .....a tfu tfu z tym deszczem przez lewe ramię.