Jestem nieobecna, zaspana, smutna, radosna, rozmarzona, zabiegana.... jestem taka sama i inna jednoczenie. Przeglądam blogi, czytam książki, bawię i uczę się z dziećmi, rozmawiam z mężem. Żyję dniem, nie oceniam innych i tylko pytania w głowie czasami mam może naiwne.
Dlaczego w ludziach jest tyle złości, jak łatwo przychodzi krytyka, drwina, zazdrość? Czy ja jestem lepsza od jakiegoś tam Kowalskiego, bo mam to czy to? bo dziecko nad wyraz mądre a te nierozgarnięte poziom klasy zaniżają.. jak im nie wstyd? Ja ciężko haruję a tamten chwali się drogim gadżetem, jak on śmie?......... Bolą mnie takie słowa, gdzie podziała się nasza empatia?